WSPOMNIENIA

Oprócz drzew było w ogrodzie dużo krzewów – piękne bzy, jaśminy, porzeczki i agrest.
Z kwiatów: polne róże i georginie.
W dolnej części ogrodu także rosły drzewa i krzewy, m. in. ligustru, gdzie chłopcy (brat mój z kolegami) bawili się w podchody, chowanego, w zbójców… Rosły tam kwiaty, które dziś widuje się rzadko: heliotropy i rezeda. Każde z nas miało w ogrodzie swoje drzewo. Do mnie należała grusza winiówka, do siostry śliwa, a do brata jabłoń. Ogród dziadka był dla nas rajem.

JANINA BRONIEWSKA (SIOSTRA WŁADYSŁAWA)

———————————————————————————————-

Jakże to życie bujne, miejscami tragiczne, twórcze i bezkompromisowe poukładać niby w szufladkach? (…) Nie wyrzekł, nie zaparł się siebie nigdy, nie tuszował swych pomyłek życiowych, rozczarowań, wspaniałomyślny nawet dla fałszywych przyjaciół, wracający ze wszystkich cudzych ziem, gdzie go zły los rzucał, sercem, myślami, twórczością ku Mazowszu, ku Wiśle – „rzece swojego życia”.

JANINA BRONIEWSKA

———————————————————————————————-

Byłam ogromnie dumna, gdyż Broniewski napisał specjalnie dla mnie wiersz Zegary. Na uroczystość do przedszkola trzeba było przygotować jakiś wiersz, a ja nie wiedziałam jaki. Broniewski zaproponował więc, że mi sam napisze.

MARIA BRONIEWSKA-PIJANOWSKA

———————————————————————————————-

Pamiętam dobrze pewne zdarzenie z początku ich znajomości. Mama gościnnie występowała w teatrze w Płocku. Tam umówiła się z Broniewskim. Ja razem z dziadkiem popłynęłam do Płocka statkiem (wtedy jeszcze kursowały statki do Płocka). Wracałam pociągiem razem z nimi. Stali przy oknie, a ja siedziałam w kącie, tyłem do kierunku jazdy. Doskonale pamiętam tę chwilę… Jako osoba dorosła domyśliłam się, że wtedy właśnie powstał piękny znany wiersz W pociągu.

MARIA BRONIEWSKA-PIJANOWSKA

———————————————————————————————-

Ojciec nieraz męczył nas wizytami o piątej rano: – Wstawaj, jedziemy na cmentarz do mamy! – Odpowiadałam, że o tak wczesnej porze cmentarz jest zamknięty, ale możemy pojechać później. – Później nie będę jechał! – Trzaskał drzwiami i wychodził.
Był nieszczęśliwym człowiekiem. Nie potrafił się odnaleźć w powojennej rzeczywistości.

MARIA BRONIEWSKA-PIJANOWSKA

———————————————————————————————-

Pisał łatwo, wiersz z reguły zjawiał się na papierze już w postaci ostatecznej, bez skreśleń. Kiedy był w dobrej formie, łatwo komponował ad hoc krótkie wiersze dla prywatnej towarzyskiej konsumpcji. Jeden z nich, który zapamiętałam, ma dla niego dużo uroku i chciałabym go tu zachować od niepamięci:

Aniołowie rozanieleni
przechadzają się pośród zieleni.

Anielica, kompletnie goła,
niedwuznacznie pyta anioła:

„Mój aniele, cały na biało,
Dusza? – Dobrze, no ale ciało?”.

Anioł, szybko machając skrzydłami,
zniknął… Gadaj tu z aniołami!
Coś anielskiego

WIKTOR WEINTRAUB

———————————————————————————————-

A Władzio był niesłychanie dzielny, z ogromną siłą, jakieś orlątko. I nie tylko w tym szczerze go podziwiałem. Ja chodziłem inteligenckim krokiem, biegałem w kółko po tej celi. A on – zazdrościłem mu tego – chodził żołnierskim krokiem, wybijał takt i śpiewał wszystkie legionowe pieśni. Cały czas śpiewał, pięć dób śpiewał. (…) Więc ja się przy nim czułem jak nędzny wymoczek. Dał mi po prostu pokaz, jak można zachować godność ludzką, siłę i bojowość. (…)

ALEKSANDER WAT

———————————————————————————————-

(…) Po wojnie, wiem to od wspólnych znajomych, Broniewski po wysłuchaniu wyjaśnień Daszewskiego wybaczył mu i raz na zawsze zabronił wspominania o tej sprawie. Broniewski był człowiekiem wielkodusznym, jednak nie do tego stopnia, sądzę, żeby wybaczyć zdradę dokonaną z premedytacją. (…)

ERWIN AXER

———————————————————————————————-

Kiedyśmy już zwykle wszyscy spali, o godzinie dwudziestej czwartej najwcześniej wracał do „hotelu” z brydża czy z wódki, z hałasem, z trzaskiem, Władysław Broniewski. Któż go nie znał, świetnego poety, oficera z piękną kartą legionową i Virtuti Militari, komunisty, parę razy więzionego w Polsce niepodległej!

JÓZEF CZAPSKI

———————————————————————————————-

Nie zaskoczyło mnie Słowo o Stalinie. Odniosłem się do niego z dużą pobłażliwością, bo znałem Broniewskiego. Bardzo go lubiłem. Miałem do niego dużą słabość i mogłem mu wiele wybaczyć.

JERZY GIEDROYC

———————————————————————————————-

Był silną postacią i nie pasował do roli poety lansowanego przez władzę, roli poety-kukły.
Czy skarżył się, że odebrano mu część życiorysu? Nie. Uważał, że to obiektywna ocena, którą musi zapłacić. Nie słyszałem z jego ust słów: „Oszukali mnie, rzeczywistość okazała się inna”.

ANDRZEJ BRAUN

———————————————————————————————-

Odtąd mnie przypadł obowiązek sprowadzania Władka na czas. Nie było to tak niewdzięczne zadanie, jakby się wydawało. Władek po wódce nigdy mi nie dokuczył i respektował naszą umowę, że kiedy powiem „idziemy”, bez dyskusji wstaje i żegna się z towarzystwem. Było to bardziej godne podziwu, że w każdym mieście otaczali go wielbiciele, gotowi fetować do upadłego (dosłownie).

IRENA SZYMAŃSKA

———————————————————————————————-

(…) Wróciłam rozdrażniona [z przyjęcia w Prezydium Rady Ministrów] i długo tej nocy nie spałam. Przypomniało mi się zeszłoroczne przyjęcie u Bieruta w Belwederze z okazji Zjazdu Literatów, które miałam swego czasu opisać. Było to w czerwcu. Jakoś tak wyszło, że siedziałam przy stole z Bierutem (…). Broniewski przyszedł już pijany i zataczał się, chodząc po salonach Belwederu (…). W jakiejś chwili zaczął wołać z uporem na cały stół: „Wy chcecie, towarzysz Bolesław, żebym ja napisał nowy tekst do hymnu narodowego. Ja to potrafię. Ja jeden! Ale ja hymnu narodowego nie będę zmieniał. Nie będę, bo nie mogę! Bo nie chcę!”. Po chwili: „Bo to tak, jakbym orłowi polskiemu urwał głowę”.

MARIA DĄBROWSKA

———————————————————————————————-

Wspominam także inną chętnie przytaczaną przez poetę anegdotę o stawaniu na głowie w którejś z przedwojennych knajp. Lubił popisywać się swoją sprawnością fizyczną; pomimo upływu lat, dającej o sobie znać choroby, papierosów i alkoholu na początku lat pięćdziesiątych odbył dużą rowerową podróż po Polsce.

KIRA GAŁCZYŃSKA

———————————————————————————————-

Kiedy rano nie zadzwoniła po auto Kroniki Filmowej, przelękli się. Jeden z kolegów pobiegł do jej mieszkania na MDM. Przed drzwiami poczuł gaz. Z dozorcą wyważyli drzwi i znaleźli ją leżącą w poprzek tapczanu z książką w ręku. W maleńkim mieszkaniu pełno gazu. Na kuchni wykipiała kawa, w pokoiku niedopakowane walizki.

WANDA BRONIEWSKA

———————————————————————————————-

Kiedy umarł dziadek miałam czternaści lat.
Miałam lat sześć, kiedy umarła Anka (Joanna). Jego córka. Anka była moją mamą.
Uczyłam się w szkole o Poecie Broniewskim i nie myślałam – to mój dziadek. Spotykałam Dziadzia Władzia i nie myślałam: to Poeta. Rozdwoiłam go. Na prywatnego i publicznego dziadka.
Mama była jedno.
Ale bardzo krótka.
Z bólu zapomniana. Zamieniona w jego Ankę-legendę.
Mama nierzeczywista.
Dziadek półrzeczywisty.
Są na zdjęciach. Są w listach. W żywych przedmiotach martwych, które zostawili.
W pamięci – migawka obrazków, nielicznych, ale barwnych – to dziadek.
W niepamięci, która boli, z której wychyla się czasem fragment uśmiechu, spojrzenia, dotyk, zapach – to mama.

EWA ZAWISTOWSKA

———————————————————————————————-

Płock – to było jego miasto. Kiedyś jechaliśmy samochodem przez most; nie wolno tam się zatrzymywać, a on kazał stanąć kierowcy. Na jego protesty roześmiał się i powiedział: – Mnie w tym mieście wszystko wolno.

FRANCISZEK DOROBEK

———————————————————————————————-

Cytaty pochodzą z książki W słowach jestem wszędzie… Wspomnienia o Władysławie Broniewskim, zebrała i opracowała Mariola Pryzwan, PIW, Warszawa 2011.